zupa
156 wpisów
Smacznie i tanio, czyli niedzielna wizyta w Wólce Kosowskiej
Wracaliśmy do Kielc, a że droga prowadzi także przez Wólkę Kosowską, gdzie w barze MEN’S jadłem m.in. cudowne smażone jelita, decyzja o skręceniu na teren Centrum Azjatyckiego była niemal odruchowa. Niestety, w niedzielę praktycznie wszystko jest pozamykane, bar MEN’S również. Po kilku minutach jeżdżenia znalazłem jednak miejsce, które wydało mi się odpowiednie na niedzielny obiad. Bar …
Ponownie XEN, czyli rozpieszczeni przez Warszawę
Piękna pogoda, cieplutko, niedziela. Idziemy z Basią na spacer. A ponieważ świeże powietrze zaostrza apetyt, pada propozycja by zamiast gotować w domu zjeść coś na mieście. Akurat byliśmy na Sienkiewicza, więc zaproponowałem by zajrzeć do Xena, bo ponad rok tam nie byliśmy. Wchodzimy i przeglądamy menu: Dla Basi makaron smażony z kurczakiem na chrupko (15 …
Prawdziwa uczta w Pensjonacie u Jacka
Robiliśmy event dla olsztyńskiego oddziału banku Citi Handlowy, a ponieważ w jedną stronę mamy 400 km postanowiliśmy zostać w Olsztynie na noc. Przez Booking zarezerwowaliśmy sobie pokój w Pensjonacie u Jacka, położonym nad brzegiem jeziora. Pierwotnie w planach miałem połazić nieco po Olsztynie, ale zmęczenie (wyjechaliśmy o 3 w nocy) i fakt, że w Pensjonacie …
Hot dog, naleśniki, zupy i tosty – Street Food Polska Festival – wpis 3
No i dotarliśmy do ostatniej części relacji ze Street Food Polska Festival w Galerii Kazimierz. Podsumowanie na końcu wpisu, na razie skupmy się na jedzeniu. Michał Turecki: Trzeci i ostatni wpis z krakowskiego Street Food Festiwalu zaczynam od Pot Spot. Panowie specjalizują się w daniach jednogarnkowych i zupach. Całego dania od nich nie jadłem, natomiast …
Bun Cha w Toan Pho
W Wietnamie nie miałem okazji być za długo, ale te kilka dni wystarczyło by zrobić szybki zwiad, co ciekawego w woku (i nie tylko) się kryje. A kryje się sporo i to co wietnamskie kucharki wyprawiają szybko wskoczyło w mój prywatny ranking największych azjatyckich wypasów kulinarnych. Szczególnie przez jedno danie… I nie jest to Pho. …
Tropem wietnamskich przysmaków. Część 2 – Nam Sajgon
Po wizycie w MEN’s następnym przystankiem na szlaku odkrywania prawdziwej wietnamskiej kuchni był Nam Sajgon na Marywilskiej. Na terenie kompleksu handlowego znajdziecie food court, gdzie przewagę mają punkty z azjatyckim jedzeniem. Nam Sajgon prowadzą ludzie, którzy zasłynęli onegdaj z rewelacyjnej kuchni na Stadionie Dziesięciolecia. Zanim jednak poszliśmy do Nam, dokonaliśmy małych zakupów w wietnamskim sklepie. …
Tatary, golonka, flaki i stek, czyli obiady na wyjeździe
Dzisiaj znowu restauracyjnie. Zielona Weranda w Wieluniu i Art Hotel we Wrocławiu. W pierwszej jadłem typowo po polsku, w drugiej bardziej wyrafinowanie. Zielona Weranda. Lokal z wystrojem w drewnie. Meble stylizowane na stare, przestronne wnętrze, dobra obsługa i niewygórowane ceny. Na przystawkę poszedł tatar, na obiad flaczki i polecana tego dnia golonka. Tatar z polędwicy …
Wietnamska niedziela, czyli wizyta w Sao Mai
Dawno nie recenzowaliśmy „chińszczyzny”, a ponieważ chodziła za mną zupa pho, postanowiliśmy nie gotować obiadu, tylko przetestować jedzenie w Barze Orientalnym Sao Mai. Lokal znajduje się na ulicy Orkana 14A (pawilony) na kieleckim osiedlu Uroczysko. [singlepic id=407 w=320 h=240 float=] Menu, jak to zwykle w takich barach, rozbudowane na maksa – 189 pozycji. …
Mateusz w Toan Pho
Dzisiaj znowu Warszawa. Mateusz postanowił odwiedzić Toan Pho, którego to lokalu ja osobiście jestem wielkim fanem. Czy Mateusz również został wyznawcą serwowanej tam pho? O tym przeczytacie poniżej: Od dawna tęskniłem za pho, chodziła za mną kilka dobrych miesięcy. Szykowałem się do jej zjedzenia, wręcz przygotowywałem mentalnie. Chciałem wybrać najlepszy lokal, żeby nie doznać zawodu co jest wysoce …
Aschette na tropie, czyli kolejne zmagania z zupą botwinkową
Dziś Aschette ponownie o botwinkowej. Czy tym razem udało jej się znaleźć smak doskonały lub choćby zadowalający? Tego dowiecie się z poniższej recenzji: Poprzedniespotkanie z zupa botwinkową w jadłodajni Tempo na jakiś czas zniechęciło mnie do tej pysznej zupy, jednak ciekawość wzięła górę i postanowiłam sprawdzić jak mają się zupne sprawy u konkurencji w Sprincie. …
Magia VooDoo, czyli Po’Boy i gumbo w oparach bluesa
Zarzekałem się po ostatniej wizycie w VooDoo, że jeszcze tam przyjdę by zaznajomić się z klasyką nowoorleańskiego street fooda, czyli kanapką Po’Boy. Tak się złożyło, że miałem dziś bardzo „zalatany” dzień i około 15-ej zaczął mi doskwierać mały głód. A że dopadł mnie był akurat na Sienkiewicza, kilka metrów od wzmiankowanego lokalu… Wybór był oczywisty. …
Było pikantnie, czyli azjatycka miłość w centrum miasta
Z mocnym postanowieniem zjedzenia w końcu zapiekanki udałem się w tzw. miasto. Po wyjściu z biura przypomniało mi się jednak chińskie przysłowie, które mówi: Mając jedzenia do syta i fajkę pełną tytoniu, jest się równym bogom nieśmiertelnym. Przysłowia mądrością narodu, więc mając zapas tytoniu, a chcąc dorównać bogom wyruszyłem zdobyć jedzenie. Ponieważ przysłowie chińskie, to …
