Przejdź do treści
Street Food Polska

Ziemniaki w paski, czyli Wielki Test Frytek część 1

Frytki… Frytki są dobre i nasycające. To jeden z najprostszych i najsmaczniejszych fast foodów. Tacy Belgowie to uczynili z frytek niemal świętość i danie narodowe, całe pokolenia prowadzą frytkarnie, gdzie skład tłuszczu do smażenia jest otoczony większą tajemnicą niż plany lądowania w Normandii.

Ciekawostka pierwsza: Do połowy lat 90-ych ubiegłego wieku skład tłuszczu do smażenia frytek w McDonald’s był następujący: 7% olej bawełniany i 93% łój wołowy. Dzięki tej mieszance frytki w Macu miały wyjątkowy, niespotykany nigdzie indziej smak. Niestety – organizacje walczące o zdrowie uznały, że to cholesterolowa bomba i zabroniły McDonald’s stosowania takiego tłuszczu. A Belgowie mają gdzieś takie myślenie i smażą frytki na mieszance tłuszczy zwierzęcych. (źródło: Kraina Fast Foodu…, Eric Schlosser)

Ciekawostka druga: Amerykanie w latach 90-ych zjedli więcej frytek niż hamburgerów! (źródło: jw.)

Co takiego jest w tych pokrojonych w kawałki ziemniakach, że tak je lubimy? Odpowiedzi na to pytanie postanowiłem poszukać organoleptycznie. Zaczynamy więc Wielki Test Frytek. W pierwszej kolejności zacząłem od miejsc polecanych mi na fan page Street Food Polska i moim profilu na Facebooku. I jeszcze na koniec: do frytek nie brałem sosów. Jedynie sól i, w jednym wypadku, pieprz.
A teraz ad rem:

McDonald’s (średnie – 103 g – 5,40 zł). Klasyka szybkiego jedzenia, firma sprzedająca najwięcej frytek na świecie. A same frytki? Kto jadł ten wie. Klasyczne julienne, cieniutkie, chrupiące z wierzchu, soczyste w środku, bardzo smaczne. I stosunkowo drogie – mała porcja (zaledwie 72 g) to koszt 5,10 zł, a średnich (103 g) – 5,40 zł. To drogo. Ale mają one swoich wiernych wyznawców, którzy gotowi są takie kwoty płacić. Ja w Macu frytki biorę tylko w zestawie, wtedy wychodzą taniej. Smakowo – mistrzostwo. Na zdjęciach porcja średnia.

Kentucky Fried Chicken, czyli KFC (mała porcja – 70 g – 5,20 zł). Kolejny klasyk i kolejne drogie frytki. Muszę powiedzieć, że ze wszystkiego co w KFC jadłem właśnie frytki smakowały mi najbardziej. Podobnie jak w Macu, cieniutkie i chrupkie, soczyste w środku. Bardzo smaczne, jednak jako samodzielne danie mała porcja jest zbyt droga. Tutaj jednak KFC idzie konsumentom na rękę – za 6,50 zł można nabyć kubełek frytek – 240 g. No i to rozumiem. Na zdjęciu porcja mała.

Chabo Minirestaurant (mała porcja 2,90 zł, waga – ? na oko 100 g). Kolejne pyszne frytki i w cenie dużo przystępniejszej. 2,90 zł za małą porcję to cena akceptowalna, tym bardziej, że frytkom nic nie można zarzucić, no może poza tym, że za szybko się kończą ;) Długaśne, cieniutkie, dobrze wysmażone. Chrupkie z wierzchu, soczyste w środku. Co ważne – w Chabo frytek nie smaży się na zapas, tylko na zamówienie (przynajmniej ile razy byłem, taka właśnie była procedura), więc macie pewność, że fryteczki otrzymacie świeżo smażone. Bardzo dobre i godne polecenia.

Frytki na Staszica (kino Moskwa). Mała porcja 100 g – 2,60 zł. Kiedyś sami cięli ziemniaki. Tutaj właśnie były najlepsze frytki w Kielcach, w latach 90-ych zawsze stała po nie kolejka. Niskie ceny i smaczne fast foody sprawiają, że mimo upływu lat punkt się trzyma. I dobrze! Za 2,60 zł nabyłem małe frytki. Nie wyglądają na takie, co robione są na miejscu, ale mimo wszystko odbiegają nieco od standardu – frytki są nierówne, jedne krótsze, drugie dłuższe, są kawałki „z brzegu” ziemniaka, są i ze środka. Tutaj smaży się frytki na zapas, ja akurat trafiłem na końcówkę. Mimo to frytki okazały się tak samo smaczne, jak kiedyś. Nie nasiąkły tłuszczem, były chrupiące i nawet po wystygnięciu – ciągle mi smakowały. Dobre, warte polecenia, taka kielecka klasyka.

Na koniec dzisiejszego odcinka frytki nabyte (za podszeptem Kingi M.) na bazarze na ul. Seminaryjskiej. Buda z nimi mieści się między wejściem od Seminaryjskiej i wejściem od Wróblewskiego. Łatwo trafić, bo w budzie obok non stop leci disco polo. Najtańsze w zestawieniu – mała porcja 100 g – równe 2 zł. Mrożone, marki TIP, czyli z Makro  Reala. Ale … dobrze usmażone. Jakościowo odstają od reszty stawki, ale za te pieniądze? Chrupiące, soczyste, naprawdę smaczne. Te akurat najwygodniej jeść widelczykiem – są krótkie i grube. Posypane pieprzem i solą bardzo mi smakowały.

Nie wybieram zwycięzcy – tym razem wszystkie frytki mi smakowały, żadne nie nasiąkły tłuszczem, żadne nie śmierdziały starą fryturą, wszystkie też były idealnie wysmażone. W każdym z opisanych miejsc frytki były inne i każde znajdą swego zwolennika. Może gdyby wszystkie frytki leżały przede mną i mógłbym spróbować wszystkich jednocześnie, wtedy mógłbym wybrać lidera, jadłem je jednak w ciągu kilku dni. Popróbujcie sami i oceńcie, gdzie Wam najlepiej smakują.

Wkrótce kolejna część testu. Jeśli macie jakieś sugestie, gdzie najlepiej iść na frytki to piszcie w komentarzach lub na fejsie.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Czytaj dalej

bar z hamburgerami

Matt’s Cheesesteaks – czy wszyscy mają rację?

Kiedy dawno temu zaczynałem pisać o street foodzie i robiłem pierwsze krakowskie porównanie burgerowozów, które ukazało się 9 lat temu w sierpniu – https://streetfoodpolska.pl/porownanie-krakowskich-burgerowozow/ – było ich zaledwie 4, a burgerownie można było zliczyć na palcach jednej ręki mało ogarniętego drwala. Street food raczkował, przeszedłem więc tę drogę od samego początku. A momentami nawet sam …

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Pizzeria Gdynianka.

„Gastrohistoria Trójmiasta”, „kultowa”, „smak mojego dzieciństwa”, „trójmiejski deep dish” – przeróżne słyszałem określenia na otwartą w 1986 roku Gdyniankę, a jakoś nie mogłem się tam wybrać. Nawet recenzję na bloga nadesłał w 2014 roku czytelnik (dzięki raz jeszcze Adam). W końcu będąc w Ustce stwierdziłem, że do Gdyni mamy tylko dwie godzinki drogi, więc można …

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Bar Familijny i Pizzeria Przy Ratuszu w Koszalinie

Jak możemy przeczytać na stronie Pizzerii Przy Ratuszu „Uroczyste otwarcie Pizzerii odbyło się w sierpniu 1975 r. i zbiegło się z obchodami centralnych dożynek w Koszalinie. Jest to jedna z pierwszych pizzerii w Polsce. W pierwszych latach funkcjonowała jako jeden z lokali Koszalińskich Zakładów Gastronomicznych, a później Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem. W 1990r. przeszła w …