Wszystko ładnie, pięknie, ale…., czyli wizyta w Ale Burger
Zachęcony paroma blogowymi komentarzami, sugerującymi, że jest to najlepszy burger na Ursynowie, postanowiłem pójść i przekonać się o tym na własniej skórze. Miałem już jedną przygodę z tym lokalem, ale postanowiłem dać im drugą szansę. Ale Burger zlokalizowany jest na warszawskich Kabatach. Decyduję się na klasycznego cheeseburgera – w ich menu widniejącego jako „czis”. Płacę 17 zł i czekam. Jestem w lokalu sam, więc widzę jak powstaje mój burger – tutaj moją uwagę przykuwają sosy, które są w pojemnikach po popularnych na rynku gotowych sosach… Oczekiwanie trwa około 10 minut. W menu nie ma składu, więc otwieram bułkę i patrzę co znajdziemy w środku: około 150 g wołowiny przykryte cienką warstwą sera, sałatę, pikle oraz surową czerowną cebulę. Dodatki typowe dla cheeseburgera – dla mnie idealny wybór. I jak się okazało bardzo poprawne oraz świeże.
Mięso smaczne, dobrze przyprawione, idealnie wysmażone, dawno nie widziałem różu przebijającego się z mięsa.
Ser był praktycznie niewyczuwalny, gdyby nie to, że otworzyłem kanapkę, na pewno nie zorientowałbym się, że tam jest. Jeden cieniutki plasterek w cheeseburgerze, który po roztopieniu nie przykrywa brązu mięsa to zdecydowanie za mało. Na wielki plus zasługuje bułka – chyba pierwszy raz zdarzyło mi się jeść burgera w bułce z czarnuszką, jednak smakowało to wyśmienicie. Sama bułka raczej pieczona na zamówienie, świetnie trzymała całość w ryzach, aż do ostatniego gryza. I tutaj następuje to „ale…” – sosy, tak jak jeszcze keczup i musztarda w większości miejsc są kupne, tak po co naprawdę smacznego burgera zalewać mdłym sosem hamburgerowym. Starałem się znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla tego działania, jednak nie udało mi się. Podsumowując, ten burger nie był zły, na pewno czegoś mu brakowało, może jakiejś papryczki jalapeno, dla delikatnego zaostrzenia, może bardziej wyrazistych sosów, a może po prostu ten fatalny, mdły sos hamburgerowy sprawił, że burger z całkiem niezłych składników smakował bardzo przeciętnie?
Ale Burger – Warszawa, al. KEN 20. MAPA
Jadł i opisał Marcin Malinowski.



