Przejdź do treści
Street Food Polska

Wielki Test Wegetariańskich Fast Foodów cz. 4, czyli Camel Pizza w Bydgoszczy

Dzisiaj przedstawiam recenzję nadesłaną przez marrrgot, która prowadzi bloga Zielony Jeleń. Marrrgot nie je mięsa, więc Jej recenzja idealnie pasuje jako 4 część naszego testu wegetariańskich fast foodów. Przed Wami recenzja potraw z lokalu Camel Pizza w Bydgoszczy:

Działw firmie, w której pracujęjest wyjątkowo „smakowity”. Nic więc dziwnego, że od samego rana rozmawiamy o jedzeniu, łechcąc w ten sposób nasze kubki smakowe i wyobraźnię. Tym razem jednak nie poprzestałyśmy na gadaniu i postanowiłyśmy coś zamówić. Ostatnimi czasy, zamawiamy przekąski z lokalu Camelpizza (http://camelpizza.pl/) w Bydgoszczy, który mieści się przy ulicy Gajowej 54. Miejsce to poleciła pracująca ze mnąkoleżanka. Jakiśczas temu, gdy także zamawiałyśmy stamtąd jedzenie zamówiłam durum po amerykańsku. Oryginalnie jest to placek, a w nim mięso wołowe lub kurczak, sos, surówki oraz… frytki. Jako, że zwierząt nie jadam, zamówiłam to danie w wersji bezmięsnej. Tym razem chciałam sięprzekonać, czy danie to będzie tak samo smaczne jak ostatnio. Dziewczyny zamówiły pizzę o nazwie Jarska Gratka, z sosem pomidorowym, serem, pieczarkami, brokułami, pomidorami i kukurydzą.
Do Camela dodzwoniłyśmy się godzinęprzed otwarciem (od poniedziałku do soboty lokal jest czynny od 11), więc musiałyśmy sobie na nasze zamówienie trochępoczekać. Jaka to była męczarnia…;-) Po ok. 1,5 godziny od momentu złożenia zamówienia przyjechałpan i wręczyłnam nasze jedzonko. Uradowana chwyciłam w dłońmój gorący, owinięty w folię aluminiowądurum. Otwieram pakunek i widzę, że jużwyskakują do mnie frytki;-)

No to zjadłam je pospiesznie. Następnie ukazała mi sięcebula. Duże plastry ostrej cebuli (nie spodziewałam się tego, ostatnio nie było jej tak dużo).

Wzięłam w dłońwidelec dojadłam początkowe frytki i cebulę i posmakowałam placek, urywając kawałek ręką. Trochę byłgumiasty, ale smaczny, ciepły. Podejrzewam, że owa gumiastość jest wynikiem owinięcia duruma foliąna czas transportu. Nie za bardzo chciało mi się bawićwidelcem, więc spróbowałam jakośtę folięogarnąć i chwycićwszystko w dłoń. Trochę było ciężko, gdyżosoba przygotowująca mój posiłek naładowała mi farszu bardzo dużo, placek ledwo się domykał(nie ukrywam, że cieszyło mnie to)


Jakośporadziłam sobie. Wzięłam więc kęs i poczułam pyszny sos czosnkowy. Następnie ogórka, pomidora, białąkapustę. Sos, który (zawsze) był dla mnie najważniejszym składnikiem dania doskonale oblepiałwarzywa. Było go dużo i był smaczny, w smaku dość łagodny. Kilka kęsów dalej spotkałam frytki, oraz kapstę czerwoną. I natrafiłam w końcu na sos ostry, który byłpyszny. Nie urywał głowy swoją ostrością, ale nadawał potrawie charakteru.
Jeśli chodzi o ten dziwny składnik w durumie, czyli frytki to były one smaczne. Karbowane i miękkie, ponieważ nasiąknęły dodanymi sosami i sokami z surówek. Może frytki byłyby bardziej chrupiące, gdybym zamówiła sobie danie na miejscu i od razu przystąpiła do konsumpcji, ale ponieważdania były „na wynos” zdążyły one nieco zmięknąć. Ale nie szkodzi. W zasadzie było to przyjemne i frytki delikatnie rozpływały się w ustach.



Dziewczyny były zadowolone ze swojej dużej (45 cm) pizzy, ja jednak za bardzo sięnie wypowiem, gdyż jej nie spróbowałam. Mogęprzytoczyć tylko słowa O.C., że zmieniłaby w niej jedynie ser. Jej zdaniem zbyt szybko zastygał.

Cena pizzy nie była zabójcza, raptem 27zł, cena mojego dania została obniżona do 8,50 zł (durum po amerykańsku z wołowinąkosztuje 9,50 zł, natomiast z kurczakiem 10 zł).
Podsumowując mogę stwierdzić, że ja moim durumem najadłam siębardzo i byłam znów zadowolona z mojego zamówienia. Dobre surówki, fryteczki, sosy… Myślę, że jeszcze nie raz zamówię tępotrawę, gdy będęmiała ochotęna miłą przerwęw pracy.

Autorką zdjęć i recenzji jest marrrgot.

Pozostałe wegetariańskie fast foody opisane TUTAJ 

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Czytaj dalej

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Pizzeria Gdynianka.

„Gastrohistoria Trójmiasta”, „kultowa”, „smak mojego dzieciństwa”, „trójmiejski deep dish” – przeróżne słyszałem określenia na otwartą w 1986 roku Gdyniankę, a jakoś nie mogłem się tam wybrać. Nawet recenzję na bloga nadesłał w 2014 roku czytelnik (dzięki raz jeszcze Adam). W końcu będąc w Ustce stwierdziłem, że do Gdyni mamy tylko dwie godzinki drogi, więc można …

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Bar Familijny i Pizzeria Przy Ratuszu w Koszalinie

Jak możemy przeczytać na stronie Pizzerii Przy Ratuszu „Uroczyste otwarcie Pizzerii odbyło się w sierpniu 1975 r. i zbiegło się z obchodami centralnych dożynek w Koszalinie. Jest to jedna z pierwszych pizzerii w Polsce. W pierwszych latach funkcjonowała jako jeden z lokali Koszalińskich Zakładów Gastronomicznych, a później Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem. W 1990r. przeszła w …

fast food

Jedzenie w Bułgarii. Część 2 – dużo ulicznych różności.

Jeśli ktoś lubi szybkie przekąski z ciasta, to w Bułgarii będzie miał raj. Na słono czy słodko, bez problemu znajdzie coś dla siebie. Ja zakochałem się w banicy. To bułgarski odpowiednik znanego na całych Bałkanach burka. Ciasto filo nadziewa się najczęściej słonym serem sirene, ale można spotkać również wersje ze szpinakiem i serem. W kształcie …