Wielki, ostry i bezwzględny – Ponury Żniwiarz w Barn Burger
Zachciało mi się burgera na ostro, byłem w pobliżu, a opis Ponurego Żniwiarza brzmiał bardzo zachęcająco. Poprzedni wypad do Barn Burgera wspominam do dziś, jako bardzo udany. Ciekaw byłem, czy tym razem również wyjdę usatysfakcjonowany?
Niedzielny wieczór, ulica Złota 9, ulewa przeszła. Barn Burger wzbogacił się o ogródek, więc w środku znalazłem miejsce siedzące. Zgodnie z planem zamówiłem burgera o nazwie Ponury Żniwiarz. Podawany jest jak i inne w zestawie z dwoma sosami (BBQ i czosnkowy), sałatką coleslaw i frytami. Koszt – 26 zł.
[singlepic id=590 w=320 h=240 float=]
W skład burgera wchodzą warzywa, 200 g kotlet wołowy, chutney z chili z zielonego i czerwonego pepperoncino, piri-piri, jalapeno i habanero, soczysty bekon, roszponka.
[singlepic id=591 w=320 h=240 float=]
Brzmi bosko, prawda? A smakuje jeszcze lepiej. Nikt nie pytał mnie o stopień wysmażenia, na szczęście okazało się, że domyślnie grillują, tak jak lubię, czyli medium. Bekon soczysty, warzywa robią dobrą robotę (nie czuć ich przesadnie, ale dobrze nawilżają kanapkę), roszponkę gubiłem w trakcie jedzenia, ale co z ostrością? W końcu to pikantność kierowała moim wyborem. Otóż w pierwszej chwili nie czuć jej w ogóle. Już się miałem zjeżyć, kiedy nagle… BUM. Dogryzłem się do czatneja. I wtedy już było bosko. Miks różnych pikantnych papryczek był zniewalający. W połączeniu ze świetną wołowiną był tym, czego chciałem, tym, po co tam przyszedłem. Poezja smaku.
I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie bułka. Jakiś czas temu Barn Burger zdecydował się na zastąpienie dotychczasowej bułki brioszką. Straszne hejty poszły na ich fan page’u z tego powodu. Nie ukrywam, że bardzo byłem ciekaw tej bułki. I mam mieszane uczucia. Z jednej strony jej słodkość kapitalnie przełamuje się z ostrością chutneya. Z drugiej strony, są momenty, kiedy jej smak dominuje nad innymi składnikami. Jest też bardziej krucha od swojej poprzedniczki, mniej puchata, co też niekoniecznie wszystkim przypadnie do gustu.
[singlepic id=592 w=320 h=240 float=]
Sosy bardzo dobre, czosnkowy łagodny, lecz wyraźny w smaku, BBQ ze śliwkową nutą i aromatem dymu świetnie pasował zarówno do frytek, jak i do burgera (gwoli ścisłości – na burgera nałożyłem go może ze dwa razy, żeby sprawdzić, jak się komponuje). Coleslaw poprawny, fryty usmażone idealnie, na chrupko, od razu doprawione solą i (za to daje duży plus, bo uwielbiam) pieprzem.
Podsumowując: za 26 zł wyjdziemy najedzeni. Rewelacyjny wsad wart każdych pieniędzy, co do bułki ciągle mam mieszane uczucia i nie potrafię jej jednoznacznie ocenić. Jednak sądząc po ilości zajadających burgery gości, brioszki maja również swoich zwolenników, a przynajmniej nie przeszkadzają im w cieszeniu się smakiem burgerów. Tak czy siak polecam – warto chociaż spróbować i wyrobić sobie własne zdanie.



