Tam gdzie miłość do mięsa osiąga szczyt, czyli kanapka z rostbefem w Meat Love
Po napasieniu się burgerami w Barn Burger ruszyliśmy leniwie w miasto. Takie flanowanie z pełnym brzuszkiem nocną porą bardzo dobrze wpływa na samopoczucie. Wędrując niespiesznie dotarliśmy do nowego miejsca na kulinarnej mapie Warszawy. Nowego, lecz już wielce zasłużonego dla złaknionych pyszności głodomorów.

Malutki lokalik w oficynie kamienicy na ulicy Hożej 62 wypełniony po brzegi roześmianymi twarzami, zapachami gorącego pieczywa, radością niczym nie skrępowanej konsumpcji – po prostu miejsce, gdzie celebruje się czysty hedonizm. Meat Love. Szukałem go skuszony możliwością zjedzenia kanapki z mięsem.
Z trudem przebiliśmy się do kontuaru by złożyć zamówienie. Najedzeni byliśmy mocno i przez to popełniłem zasadniczy błąd – zamówiłem tylko jedną kanapkę. O ja głupi !!! Gdybym wiedział, że nie zdążę już tam wrócić przed wyjazdem!
Właściciel przyjął zamówienie na kanapkę z rostbefem – po prostu jak zobaczyłem plastry różowej wołowiny nie mogłem się oprzeć, by tego nie spróbować. Nie było miejsca, by zasiąść, a chcieliśmy jeszcze trochę przed snem pospacerować, więc poprosiłem by moją kanapkę zapakować.
Po kilku minutach właściciel wręczył nam taką oto torbę:

Chwilę jeszcze pogadaliśmy z tym przesympatycznym, pełnym entuzjazmu człowiekiem i udaliśmy się dalej. Ale ślinka ciekła, więc sięgnąłem do torby:

W takim momencie widać właśnie zaangażowanie i miłość do tego co się robi i sprzedaje. Kunsztownie opakowana kanapka budziła tkliwość, przypominała mi paczuszki, jakie Mama Kangurzyca robiła Maleństwu i Tygryskowi. Przez woskowany papier przebijało ciepło bagietki i aromat wołowiny. Rozwinąłem czym prędzej:

To było obłędne. Cieplutka bagietka ze wzruszająco chrupiącą skórką, własnoręcznie kręcony, kremowy majonez, świeża roszponka i to co w tej kanapce najważniejsze – mięso.

Plastry soczystej, różowawej w środku wołowiny, doskonale doprawionej… Mięsa jest dużo i towarzyszy nam od pierwszego do ostatniego kęsa.
Ta kanapka to kulinarne arcydzieło. Stojący w pobliskiej bramie przedstawiciele miejscowego lumpenproletariatu przerwali konsumpcję wysokoprocentowych alkoholi i patrzyli na nas zaciekawieni, bo odgłosy jakie wydawaliśmy przy jedzeniu do złudzenia przypominały ścieżkę dźwiękową z niemieckiego pornosa.
Musicie, po prostu musicie tego spróbować! W Meat Love kochają mięso i wiedzą co z nim zrobić. Polecamy wszystkim, którzy lubią nie tylko mięso, ale i perfekcyjnie przygotowane kanapki. Za kanapkę z rostbefem zapłaciliśmy 17,50 zł i Bóg mi świadkiem – gdybym mieszkał w Warszawie byłbym tam codziennym gościem.
Kawałek kanapki zostawiliśmy sobie na drugi dzień celem eksperymentu. I wiecie co? Smakowała równie dobrze, jak w momencie zakupu! Majonez przegryzł się z mięskiem i wydobył nowy smak.
Polecamy!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



