Takie małe, takie smaczne, czyli Chicken McBITES w McDonald’s
McDonald’s idzie w zdrowotność. W kurczaki znaczy. Niepokoi mnie ten trend. Mak kojarzy mi się z wołowiną i basta. OK, rozumiem, od czasu do czasu, sezonowo, coś tam z kuraka podać. Ale ostatnio w McDonald’s kurczak zaczyna być serwowany na równi z wołowiną. No nic, na bok dywagacje, nie mój cyrk, nie moje kurczaki. Podkuszony na fan page SFP przez Michała T., udałem się do McDrive na Armii Krajowej by zapoznać się z nowością – Chicken McBITES.
McBITES nabyć możemy w dwóch rozmiarach: małym (12 sztuk – 5,90 zł) i dużym (20 sztuk – 8,90 zł). Oczywiście można wziąć też w zestawie za 14,90 zł. Ja postanowiłem sprawdzić większe. Zapłaciłem 8,90 zł, wybrałem sos (limonka-chili) i po jakichś 2 minutach odebrałem swoje zamówienie.

Pudełko na tyle dobrze leży w dłoni, że bez problemu można zjeść makbajtsy idąc. Otwieram sos i pudełko z kurczakiem:

Same McBITES są malutkie, mniej więcej 1-1,5 cm średnicy:

Sos, w którym maczamy kuleczki – wyśmienity. Kwaskowy dzięki limonce, ostry dzięki papryczkom chili. Naprawdę ostry! Z kurczakiem komponuje się doskonale, po chwili już wiem – kojarzy mi się to połączenie z kuchnią chińską, kurczak w sosie ostro-kwaśnym!
Chicken McBITES to kuleczki z piersi kurczaka w chrupiącej panierce. Mięso jest soczyste, panierka dobrze doprawiona i co ważne – cieniutka. Nie „przykrywa” smaku mięsa, to kurczak gra tutaj główną rolę.

Podsumowując: Chicken McBITES to bardzo smaczna przekąska. PRZEKĄSKA. Nie samodzielne danie. Nie najesz się tym, chyba, że domówisz duże frytki i duży napój. Jeśli tak na to spojrzymy, cena 8,90 zł za 20 kuleczek nie wydaje się wygórowana. Smakowało mi. Serio. Od czasu do czasu będę zamawiał.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



