Szałarma Pod Osłoną Nieba
Po spotkaniu w sprawie wizy w Konsulacie USA na Stolarskiej poczułem głód. Nic dziwnego, pobudka o 5 rano i wyjazd do Krakowa, prawie godzina w korku na wjeździe, nie było czasu nawet na jakąś bułkę. Dziarskim krokiem ruszyłem w kierunku parkingu. Pomyślałem, że kebab dobrze by mi zrobił. Niestety, w jednym lokalu kebab sprzedają dopiero od 10.00, w drugim nie można płacić kartą, w trzecim tylko drobiowy… Kiedy już porzuciłem nadzieję na solidne śniadanie ujrzałem to:
Wszedłem. Dwie duże sale:
i menu, w którym znajdziemy obiadowe klasyki, pizzę i shoarmę. Spytałem, czy można płacić kartą – można. No więc zamówiłem shoarmę (szałarmę wg menu) cielęco – wołową w zestawie z frytkami i surówką. Cena 17 zł.
Ciekawa rzecz – na szyldzie widnieje nazwa Pod Osłoną Nieba, na paragonie Restauracja Andalous. No nie ważne, ważne jest jedzenie. Po kilku chwilach odebrałem swoje zamówienie:
Hmmm… Poczułem niepokój widząc zestaw surówek znany mi z restauracji serwujących kuchnię polską i nieśmiertelne klasyki typu „schaboszczak z ziemniakami z wody i bukietem surówek”. Nie żeby były niedobre, były świeże i poprawne. Ale nie pasowała mi ta marchewka ni chuchu do shoarmy. Ta z białej kapusty jak cie mogę, ale marchewka? No nic, lecimy dalej. Frytki – klasyczne, dobrze usmażone, smaczne. Niesolone, sól dawkujemy sobie sami. Sosy poprosiłem mieszane, takie też były, z lekkim wskazaniem na delikatną ostrość. I najważniejsze – mięso. Krojone w cienkie paski, dobrze doprawione. Dość soczyste, choć trafiały się paski nieco przysuszone.
Podsumowując: głowy mi nie urwało (czego innego też), najadłem się i w sumie wyszedłem zadowolony. Nie było to może mistrzostwo świata, ale plasowało się w środku skali.
Pod Osłoną Nieba, ul. Grodzka 26 Kraków



