Street food na Sycylii, czyli Piotrek zajada na ulicach Palermo
Wiedząc, że w tym roku wybieram się na wakacyjną podróż na włoską Sycylię zrobiłem wcześniej mały research tego, co warto zjeść na Sycylii (uszczegółowiając – w Palermo) w wydaniu streetfood. Wszystko brzmiało bardzo ciekawie i dość intrygująco, zwłaszcza, że nie kojarzę jakiejkolwiek włoskiej knajpy w Polsce, serwującej większość tego, co możemy dostać na ulicach Palermo. Warto napomknąć, że Sycylia prócz tego, że jest ojczyzną Don Corleone i kojarzy się przede wszytkim z mafią była w przeszłości bardzo biednym rejonem. Przekłada się to także na jedzenie, które jest dość ciężkie, tłuste i jak na Włochy – bardzo oryginalne. Ale zacznijmy od początku.
Pierwszym streetfoodowym daniem było arancini. Cóż to takiego? Jest to nic innego, jak kulka ryżowa z nadzieniem, usmażona w głębokim tłuszczu. Brzmi to bardzo prosto i tak też smakuje – do wyboru (w zależności od lokalu) mamy wiele smaków, ja spróbowałem 4 – z serem i szynką, z kurczakiem curry, z tuńczykiem i groszkiem oraz z bakłażanem, serem i mielonym mięsem. Jest to danie idealne na wakacyjny lunch, w trakcie biegania po mieście. Jak w smaku? Dobre, ale czy nazwałbym to wyjątkowym doznaniem smakowym – raczej nie. Mi z tych 4 smaków najbardziej smakowało nadzienie z tuńczykiem, groszkiem i sosem pomidorowym. Być może dlatego, że przypominało w smaku nasz rodzimy… paprykarz szczeciński ;)
Arancini w wersjach mięsnych…
…i wegetariańskich:
A tak to wygląda w środku :)
Kolejnym, bardzo znanym sycylijskim przysmakiem jest pane con la milza. Jest to bardzo popularny na Sycylii burger, którego podobieństwa z tym nam znanym kończą się właściwie na…bułce (z sezamem!). Wkład burgera to gotowany a następnie smażony miks śledziony i płuc, w stosunku 30% do 70%, obsypany dodatkowo parmezanem. Smakuje to bardzo średnio, sama konsystencja nie zachęca do ponownego spróbowania (przynajmniej mnie!).
Pane con la milza w pełnej krasie:
W podobnej bułce podaje się wersję mniej hardcorową, mianowicie pane con panele, z tym, że zamiast podrobów mamy w środku placki z ciecierzycy. Całość jest w smaku moim zdaniem słaba – mdła, nie ma warzyw i czegoś co by „podkręciło sam smak” dania.
Polecam za to panini con porchetta czyli panini ze świeżo krojoną upieczoną wieprzowiną. Mięso jest naprawdę smaczne, a dodatkowo możemy wybrać sobie różne dodatki (np. bakłażan, pieczarki, sery czy też sosy). Całość robi robotę i naprawdę akurat to danie ze street foodu w Palermo mogę gorąco polecić.
W trakcie przygotowywania porchetty:
Coś niewyraźnie wyglądała, ale smakowała bardzo zacnie:
A jeśli lubimy burgery i lody? Tutaj również w Palermo znajdziemy coś dla siebie, gdyż w większości lodziarni możemy zamówić lody w…burgerowej brioszce. Smakuje to całkiem nieźle, a wygląda tak:
Lodo-burger o smaku pistacjowym.
P.S. Jeśli będziecie przypadkiem w Palermo polecam lokal Nni Franco U’ Vastiddaru, gdzie spróbujecie większości z wymienionych potraw. Największy wybór arancini jest w lokalu Le Arancine d’Autore di Ke palle.
P.S. 2 Przepraszam za jakość fotek – życie na Sycylii zaczyna się po zmroku, dlatego fotki są jakie są…



