Sma(c)k jest najważniejszy.
Wiem, że w przedostatniej recenzji stwierdziłem, że mam już przesyt hamburgerów. Ale ciągnie wilka do lasu i na widok kolejnego ciekawego miejsca z hamburgerami nie umiałem się powstrzymać. Lokal na ulicy Karmelickiej w Krakowie istnieje już od jakiegoś czasu. W menu znajdziemy burgery robione na miejscu, frytki oraz tortille.
Jako że lubię odwiedzać miejsca gdzie można zjeść dobrze i tanio po odwiedzeniu strony internetowej i profilu na Facebooku, pewnego dnia stanąłem przed drzwiami Smack’u. Żeby tam dotrzeć trzeba przejść przez parking na kilka samochodów, duży napis ułatwia trafienie ale najbardziej tym przechadzającym się drugą stroną ulicy. Lokal jest schludny, oszczędnie urządzony, w środku jest jasno, na górze obok baru znajdują się 2 stoliki, w piwnicy jest więcej miejsc do siedzenia.
Szybki rzut oka na menu i decyduję się na zestaw Cheeseburger, frytki plus Coca Cola w puszcze (12,49 zł). Godne zauważenia jest to, że można wybrać rodzaj pieczywa do naszego hamburgera. Ciemne pieczywo na zdjęciu wygląda zachęcająco ale decyduję się na jasną, klasyczną bułkę z sezamem. Siadam przy stoliku i po kilku chwilach oczekiwania w moje ręce trafia tacka z całkiem sporym zawiniątkiem, frytkami i puszką napoju.
Pierwsze wrażenie jest dobre, bułka jest kupna ale wygląda bardzo dobrze, jest podgrzana, lekko chrupiąca na wierzchu.
Po odchyleniu wierzchniej warstwy zauważamy dodatki i zachęcająco prezentujący się kotlet. Po kilku gryzach stwierdzam, że mięso smakuje mięsem a dodatki nie przytłaczają jego smaku. To jest to, czego oczekuję w burgerze. Dodatki są świeże, za to smaku sera nie wyczułem, jestem prawie pewien że był to plasterek sera topionego Hochland albo podobnego. Bardzo poprawny burger aczkolwiek bez szaleństw. Warty swojej ceny ale nic ponadto. Frytki z mrożonki, cienkie, przygotowane bez fanaberii, również poprawnie, dobry dodatek do burgera. Czasami lepiej postawić na dobre zrobienie frytek z mrożonki niż zepsuć robione na miejscu w lokalu. Te tutaj bardzo przypominały mi te z McDonalds, były jednakowoż mniej słone, albo po prostu nie przesolone.
Wykorzystując moment, w którym pierwsza porcja pokarmu jeszcze nie dotarła do mojego żołądka a receptor głodu wciąż wariował, zamówiłem sobie drugiego burgera, tym razem padło na (według strony internetowej) Becon BBQ za 9,49 zł (ciekawie napisane, ani nie bekon ani nie Bacon). Po chwili dostaję w swoje dłonie taką samą bułkę, ale mam wrażenie, że tym razem mięsa jest nieco więcej, a towarzystwo spalonego bekonu , który troszkę za długo poleżał na patelni, sprawia, że ślinka mi cieknie. Pierwszy gryz i czuję, że jestem w domu, mięso smakuje dobrze, nie jest przepieczone, spalony bekon nie przeszkadza, jest wciąż doskonały, do tego dodatek nieco pikantnego sosu barbecue który idealnie podbija smak. Świetny. Naprawdę świetny burger. Bardzo mi smakował.
Jak podsumować moją wizytę w Smack Burgerze? To kolejne miejsce w którym można zjeść naprawdę dobrego burgera za mniej niż 10 zł. To nie są kotlety po 200 gramów mięsa, to na pewno. Ale burgery są warte swojej ceny, są przygotowywane na bieżąco, dodatki są świeże, mięso smakuje mięsem. Czego chcieć więcej? To świetne miejsce na szybki posiłek. A, no i można się napić piwa do burgera, gdyby ktoś miał na to ochotę.
Smack – burgery i kawa ul. Karmelicka 68A, Kraków (drugi lokal znajduje się w Skawinie przy ulicy Żwirki i Wigury 7)
Strona na facebooku: https://www.facebook.com/SMACKburger?fref=ts
Strona internetowa z pełnym menu: http://www.smackburger.pl/
Tanie burgery testował dla Was Michał Turecki, nasz człowiek w Krakowie.



