Skuszony na nowość, czyli Noodle w Pudle to są buble.
A miałem iść na kebab. Albo sandwicza. Ale nie, podkusiło mnie. Mam po Warszawie jazdę na kuchnię azjatycką, więc jak zobaczyłem, że między KFC a North Fishem w Galerii Echo otworzyli Noodle w Pudle, to od razu tam swe kroki skierowałem. Codziennie inne „Pudło Dnia” w cenie promocyjnej. Piątek, więc w promocji było Singapore Sky – zamiast 21 zł – 18 zł.
No to wziąłem, bo skład mi się atrakcyjny wydał: sos kokosowy, noodle mee pszenne, świeże krewetki, brokuły, kalafior, kolorowa papryka, czerwona cebula, prażony sezam, sos ostrygowy, kapusta pekińska. Po kilku chwilach otrzymałem swoje pudełko i poszedłem jeść:

Pachniało zachęcająco, więc zajrzałem do środka:

Widzę krewetkę, więc powinno być dobrze, myślę. Zabełtałem i do ust podniosłem…
Coś nie tak. Jem dalej. Po czwartym lub piątym „kęsie” przestaję widzieć pozytywy. A czemu? A bo po pierwsze, jak dla mnie, niedoprawione to było. Zupełnie. Po drugie – warzywa. Smażone krótko w woku powinny być chrupkie, ale nie surowe! Brokuł był OK, ale marchew (która tutaj najwyraźniej zastąpiła paprykę) i kalafior były surowe. Nie jestem witarianinem, surowe to ja lubię mięso (tatarek na przykład – bardzo proszę), ale warzywa? To nie dla mnie. No dobra, w sałacie dopuszczam. Ale to chyba nie jest sałata? Krewetki były jedynym jasnym punktem tego dania, soczyste i smaczne – naliczyłem ich całe 6 sztuk. Noodle… Bez smaku. Nie jestem wielbicielem klusek, ale myślałem, że podobnie jak w przypadku chińskich dań z woka, przejdą smakami pozostałych składników. Nic z tego. Jak sobie zupę z Vifonu zrobicie to będziecie lepiej smak czuli. Na dnie pudła utworzyła się kałuża z sosu, który również był bezpłciowy.

Nie dojadłem. Noodle w Pudle popełniły najgorszy grzech, jaki można moim zdaniem zrobić w gastronomii. ZNUDZIŁY MNIE W TRAKCIE JEDZENIA. Żadnej radości nie czułem jedząc Singapor Sky.
I ta cena… Jak mawiał Jan Himilsbach – ja przepraszam, ja pierdolę, ja nie tańczę! Tyle kasy za 6 krewetek?! W North Fishu za te pieniądze jest kubełek dla dwojga z owocami morza, rybą i frytkami. W Subwayu zjadłbym 2 kanapki, pyszne i doprawione. Zjadłbym za to duży kebab i zostałoby mi na napój jeszcze.
To danie jest trochę jak kebab z KFC – ładnie opakowane, dużo obiecuje, ale jak przyjdzie co do czego, to pozostawia po sobie tylko rozczarowanie.
Zmarnowane pieniądze, zmarnowany czas.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



