Przypadek krakowski, czyli Edek w Hoang Nhi
Niechcący wylądowaliśmy w Krakowie. Zwykle jest co robić w tym mieście, a że robota przyspiesza metabolizm – postanowiliśmy zamówiliśmy „chińczyka” – dania na telefon z restauracji Wiet Nam Hoang Nhi mieszczącego się przy ul Młyńskiej 8. O tejże kuchni powiedział nam kuzyn, który często stołuje się w tego typu lokalach. Niestety znalezienie strony internetowej knajpki to męka, a gdy już chcemy zobaczyć menu, przekierowuje nas na portal pyszne.pl…
I tak też zamówiliśmy kurczaka pieczonego po wietnamsku, nitki z kurczaka po tajsku oraz kurczaka gong bao. Do tego sos słodko kwaśny. Okres oczekiwania według pani po drugiej stronie – około godziny. Po prawie 80 minutach zjawia się dostawca. No i niestety, dania są niepodpisane, brakuje plastikowych sztućców.
Było warto czekać. Na pierwszy strzał idzie kurczak pieczony po wietnamsku – 18 zł – spore kawałki udka z kurczaka, oczywiście bez kości, w aromatycznym sosie z duszoną cebulką posypane kiełkami fasoli. Pycha.
Kurczak gong bao – 16 zł – małe kawałki kurczaka w panierce, smażone, a później połączone z warzywami w aromatycznym sosie. Pycha po raz drugi.
Nitki z kurczaka ostre po tajsku – 17 zł – paski w panierce, smażone, połączone z warzywami – jednak trochę innymi niż gong bao, wszystko w również pysznym aromatycznym sosie. Koneserzy ostrych dań będą jednak zawiedzeni. Pycha po raz trzeci.
Z tych trzech dań najlepiej smakowało nitki z kurczaka oraz kurczak pieczony. Szkoda tylko, że nie używają grzybów mun. Znajdujemy w daniach najzwyklejsze pieczarki, a te niestety kojarzą się z pizza a nie kuchnią orientalną.
Ostatnio pisałem o kuchni azjatyckiej z Lublina. Tu też chciałbym zrobić małe porównanie. Porcje podobne, syte, ciężko dojeść całość. Składników mięsnych więcej w Krakowie, mniej warzyw – świeżych warzyw. Przynajmniej takie sprawiały wrażenie, że nie były z mrożonki jak to miało miejsce w Lublinie. No i sos, który otaczał smakiem każdy kąsek. Niestety krakowski „chińczyk” bije na głowę Lublin. Nie miał konsystencji kisielu, był aromatyczny i miało się wrażenie, że powstał „pod” przyrządzanym daniem – a nie został dodany pod koniec, na przymus.
Co nie spodobało się w krakowskiej dostawie? To, iż świeżość surówki była pod znakiem zapytania – kapusta delikatnie ściemniała i nie była tak chrupka jak zwykle jestem przyzwyczajony. W smaku ok, ale nic nie urwało. Ryż jak ryż – poprawny „zapychający” dodatek.
Rozczarował również brak napoju litrowego przy zamówieniu powyżej 50 zł. O promocji dowiedziałem się później z ulotek oraz ze strony pyszne.pl, natomiast przy składaniu zamówienia – fakt – nikt nie informował. Ale czy taki gest – w postaci gratisu, który niby jest, nie zmieniłby końcowego odbioru i satysfakcji klienta? Ileż razy przy składaniu zamówienia w innych lokalach byłem informowany o promocjach przeróżnego rodzaju? Tu niestety nie. Czy to może zagrywka właściciela krakusa – oszczędzimy na plastikach i na gratisie, skoro się nie upomnieli.
Edek Ziel Aż
Wiet Nam Hoang Nhi – Młyńska 8, Kraków
WWW: http://hoangnhi.pl/



