Przewodnik po azjatyckim jedzeniu w Kielcach. Część 1
Uwielbiam azjatyckie smaki. Bardzo często odwiedzam przybytki oferujące wszelkiego rodzaju zupy czy dania z woka. W Kielcach mamy sporo lokali z azjatyckimi potrawami, ale czy wśród nich znajdziemy takie godne uwagi? Postaram się na blogu opisać wszystkie, dzisiaj pierwsza część, następne będę wypuszczał w miarę zebrania materiału (kilka lokali muszę odwiedzić powtórnie, bo upłynęło zbyt wiele czasu od ostatniej wizyty, by wpis był wiarygodny). Będę wdzięczny, jeśli w komentarzach napiszecie, gdzie warto się udać, bo mimo szczerych chęci nie mam już takiego podglądu na gastromapę Kielc jak kiedyś (z uwagi na sezon eventowy).
Uwaga – na potrzeby tego cyklu założyłem, że jedzenie azjatyckie to nie tylko tanie bary z chińskimi klasykami, ale także droższe restauracje, gdzie zjeść można np. udon czy ramen.
Restauracja Orientalna A-Dong-Quan Kielce, ul. Duża 5
Strona www: http://www.orientalna.neostrada.pl
Płatność: gotówka i karta
Czynne: codziennie od 12:00
Zakres cen: 4 zł (przystawka) do 35 zł (kocioł), średnio poniżej 20 zł/danie z ryżem/makaronem i surówką
Restaurację tę opisywałem na blogu. Raz była to wizyta w lokalu, drugim razem zamówiłem jedzenie w dostawie. Niedawno ponownie odwiedziłem lokal.
Na start zamówiliśmy sajgonki (3 sztuki 8.50 zł) oraz paluszki krabowe w cieście (3 sztuki 6.50 zł).
Paluszki krabowe:
Całkiem fajna i smaczna przekąska. Ciasto chrupiące, nie nasiąknięte tłuszczem, całość gorąca i za tę cenę nie mam uwag. Warto korzystać z sosu, który dostajemy do paluszków, fajnie podkręca smak.
Sajgonki:
Ciasto ryżowe chrupiące, nadzienie soczyste. Jadałem lepsze, jadałem też gorsze, te plasują się w środku skali.
Zupy. Zamówiliśmy Zupę z pierożkami Won-Ton (7 zł), Zupę krabową (6 zł) i Zupę z węgorza azjatyckiego na ostro (8 zł).
Won-Ton:
Wywar poprawny, choć wolałbym mocniejszy. Pierożki występują w liczbie trzech, nadziane są szczelnie mięsem, ciasto smaczne. Oprócz tego w zupie znajdziemy warzywa i makaron sojowy. Porcja spora.
Zupa Krabowa:
Klasyczna, chińska zupka zaprawiana mąką ziemniaczaną o konsystencji kiślu. Gęsta, gorąca, jeśli lubicie takie zupy, to będziecie zadowoleni, bo nie odbiega od tych podawanych w barach azjatyckich.
Zupa z Węgorza Azjatyckiego:
Konsystencja podobna do Krabowej. Smakowo lepsza, bardziej rybna, poza tym znajdziemy w niej kawałki ryby. Ostra, zgodnie z tym, co napisali w menu.
Drugie dania. Wybraliśmy Kurczaka na chrupiąco na gorącym półmisku (21.50 zł), Kaczkę w sosie czosnkowym na gorącym półmisku (26.50 zł) i Rozmaitości morza w panko (zgubiłem paragon, ale kosztowały chyba 39 zł). W cenie drugich dań ryż/makaron do wyboru i surówka.
Kurczak na chrupiąco na gorącym półmisku:
Dania na gorących półmiskach zawsze się w A Dong Quan sprawdzają. Tak było i w przypadku kurczaka. Duża porcja skwierczącego mięsa z fileta w chrupiącej panierce spełniła nasze oczekiwania. Mięsko soczyste i dobrze doprawione. Pod nim warzywa, również chrupiące. Do tego porcja ryżu i standardowa surówka. Warto.
Kaczka w sosie czosnkowym na gorącym półmisku:
Kaczka na półmisku to najmocniejsza pozycja w menu A Dong Quan. A właściwie pozycje, bo do wyboru mamy 3 różne kompozycje. Tym razem zdecydowałem się na wersję z sosem czosnkowym i byłem zadowolony. Mięso soczyste, skórka chrupiąca, a czosnek czuć wyraźnie. Wersja po tonkińsku moim zdaniem jednak lepsza.
Owoce morza w panko:
Największe rozczarowanie. Kalmary gumiaste, panierka odpadała i nie chrupała tak jak powinna, krewetek zbyt mało, jak na tę cenę. Oprócz kalmarów i krewetek na półmisku znalazły się też warzywa w panko, chyba po to, żeby danie wyglądało na większe. Nie polecam.
Co warto: zdecydowanie w A Dong Quan najlepiej wypadają dania na gorących półmiskach. Porcje duże, smaczne i w większości przypadków warte swej ceny.
Czego nie warto: owoców morza.
Ocena końcowa: Q Dong Quan wypada naprawdę nieźle, choć nierówno. Zakres cen nieco wyższy niż w typowym barze, ale w końcu jest to restauracja tuż przy Rynku, a nie budka na dworcu. Mięsa dużo, nie przegrywa z warzywami, porcje solidne. Jeśli jadacie w chińsko-wietnamskich barach to tu się nie zawiedziecie. Średnia półka (kilka lat temu ocena byłaby wyższa, jednak teraz, po odwiedzeniu przeze mnie tylu miejsc z azjatyckim jedzeniem…)
Hanaya Sushi ul. Warszawska 26, Kielce, Galeria Korona, poziom +1
Strona www: http://hanaya.pl
Płatność: gotówka i karta
Czynne: codziennie 9:00 – 21:00
Zakres cen: 10 zł (przystawka) do 49 zł (stek z tuńczyka), średnio 30 zł/danie z ryżem/makaronem i surówką
Ten lokal także już opisywałem. Nie ukrywam, że od pierwszej wizyty jestem wielkim fanem tej restauracji. To nie jest typowy „chińczyk”, to bardziej restauracja japońska i sushi. Sushi nie będziemy się tutaj zajmować, ale opiszę Wam kilka dań i zup, jakie od czasu poprzedniego wpisu tam zjadłem.
Przystawki. Najpierw Edame (10 zł), które po prostu uwielbiam:
Strączki chrupiącego groszku sojowego posypane ostrą papryką, to coś z jednej strony niesamowicie prostego, z drugiej niesamowicie smacznego. Naprawdę warto się skusić.
Kamo Harumaki (14 zł/6 szt.):
Lubicie sajgonki? To w Hanayi zamówcie je w wersji z kaczką. Chrupiące ciasto kryje w sobie mięso kaczki, azjatyckie grzyby i warzywa. Maczane w słodkim sosie chili są doskonałym starterem. Polecam!
Ika Age (14 zł/6 szt.):
Jeśli lubicie kalmary w cieście, to nie zawiedziecie się na Ika Age. Puszyste i chrupiące ciasto kryje w sobie idealnie miękkie krążki kalmarów. Smażone, ale nie nasiąknięte tłuszczem świetnie smakują z sosem chili. Kolejna fajna przystawka.
Kiszonki. Jestem wielkim fanem azjatyckich kiszonek i kiedy tylko mogę zamawiam kimchi lub wakame. Tak było i tym razem.
Kimchi (6 zł) jest uczciwie pikantne, chrupiące – idealne. Wakame sarada (12 zł) także są świetne. W Hanaya Sushi zjecie je z dodatkiem ogórka w czosnku. Polecam!
Przejdźmy do zup.
Ramen soup (250 ml/18 zł):
Tutaj znajdziecie ramen w wersji z kurczakiem, makaronem, warzywami i czosnkiem. Wywar jest smaczny, ale osobiście wolę ramen albo na rybach albo wieprzowinie. Ten był bardzo smaczny, jednak jak dla mnie nieco zbyt łagodny.
Nabe udon (300 ml/30 zł):
To jest to! Esencjonalny, niemal kleisty wywar z ryb i owoców morza, świetny gruby makaron udon i kawałki ryb oraz owoce morza. 30 zł to dużo jak za zupę, ale za ten udon jest wart każdej wydanej złotówki. Pomijając smak, porcja jest bardzo sycąca. Polecam gorąco.
Drugie dania. Do dziś nie jadłem lepszej kaczki niż w Hanaya Sushi (patrz link powyżej). Świetne też mają tam ryby. Tym razem postanowiliśmy spróbować czegoś innego.
Ebi Edo (10 szt./36 zł):
Pod tą nazwą kryją się krewetki tygrysie smażone z czosnkiem w lekko ostrym sosie. Opis brzmi bardzo pospolicie, jednak danie to, podobnie jak udon, zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Uwielbiam krewetki, kocham kiedy chrupią mi w ustach strzelając sokami, micha mi się smieje, kiedy czuć wyraźnie czosnek. I tak było w tym wypadku. Krewetki są duże, soczyste i czosnkowe. Świetny był też sos chili, lekko pikantny, zgodnie z opisem i bardzo fajnie podkręcający smak. Kolejne danie, które Wam polecam.
Butayaki (200 g/29 zł):
Ostra wieprzowina w słodkim sosie chili. Zamówiłem bez ryżu. Kawałki soczystej wieprzowiny przemieszane z warzywami i sosem. Fajnie gra tutaj słodki sos w połączeniu z pikantnością mięsa. Teraz wydaje mi się, że smakowałoby to lepiej, gdybym jednak wziął ryż lub makaron.
Co warto: w sumie to… wszystko :) Szczególnie polecam udon, kaczkę i owoce morza.
Czego nie warto: na razie (odpukać) nie trafiłem tam na coś, czego nie chciałbym powtórzyć.
Ocena końcowa: Hanaya Sushi to miejsce, które miłośnik azjatyckiej kuchni odwiedzić musi. Fakt, jest sporo drożej niż w typowych „chińczykach”, ale też dania tu serwowane warte są swoich cen. Fantastyczne jedzenie, kompetentna obsługa, miła atmosfera- zdecydowanie warto tam wpaść. Jeśli jeszcze nie byliście, a chcielibyście zacząć swoją przygodę z Hanayą, do tego lubicie (dobre) sushi, to skuście się na zestawy lunchowe (27 – 39 zł, w godz. 10:00 – 14:00) z sushi, zupą i daniem głównym oraz napojem.
Na koniec dzisiejszego wpisu
Silver Dragon w Galerii Korona Kielce, Warszawska 26, poziom +1.
Strona www: http://silverdragon.pl
Płatność: gotówka i karta
Czynne: codziennie 9:00 – 21:00, niedziela 10:00 – 22:00
Zakres cen: 6 zł (przystawka) do 20 zł (kaczka lub krewetki na gorącym półmisku), średnio 16 zł/danie z ryżem/makaronem i surówką
Kiedy widzę w menu zupę pho to ją zamawiam. I zamówiłem. A do tego wziąłem pudełko nr 3 z makaronem i wołowiną.
Zupa pho (12 zł):
Wywar był bardzo blady, wiedziałem, że nie obejdzie się bez doprawienia ostrym sosem. Jednak nawet sos nie pomógł, bo wywar był nie tylko blady, ale i kompletnie bez smaku. Ot, cieniutki rosołek z kilkoma kawałkami mięsa i mizerną ilością ziół. Makaronu za to bardzo dużo. Porcja niby duża i można się najeść, ale… Wyjadłem mięso, siorbnąłem kilka łyżek i zostawiłem. Zdecydowanie do dobrej pho jej daleko. Bardzo daleko.
Pudełko nr 3 z makaronem i wołowiną (13 zł):
Zdecydowanie lepsza opcja, niż zupa. Mięsa sporo, doprawione na moje życzenie pikantnie. Warzywa chrupkie, sos w sumie w porządku. Porcja solidna. Smakowo nie było to wow!, nie dobiega od tego typu dań w typowych azjatyckich barach. Czyli klasyka. Za 13 zł nasyci bez przykrości, ale i bez uniesień.
Kaczka tańcząca na półmisku (20 zł, ryż/makaron i surówka w cenie):
napisałem na fan page Street Food Polska, że danie to powinno nazywać się Polowanie na kaczkę. Bo też znalezienie w tym mięsa wymaga niezłej wprawy. Po pierwsze kawałki kaczki są malutkie, po drugie stanowią chyba 30% całego dania. Nie warto. Porównajcie z niewiele droższą kaczką w A Dong Quan powyżej.
Co warto: ciężko powiedzieć, zjadłem tam tylko 3 dania. Ale wydaje się, że najlepiej brać niedrogą klasykę w pudełkach.
Czego nie warto: pho i tańczącej kaczki.
Ocena końcowa: Typowy „chińczyk” z cenami nie zawsze adekwatnymi do jakości. O ile wołowina dawała radę, o tyle pho czy kaczka zdecydowanie nie warte swojej ceny. Być może zestawy pudełkowe ratują to miejsce, ale zjadłem tylko jeden, więc ciężko powiedzieć.
Ciąg dalszy nastąpi.



