Przejdź do treści
Street Food Polska

Ostre wejście w nowy rok, czyli Marcin w White Burger

Jak najlepiej poradzić sobie z noworocznymi przypadłościami? Wydaje mi się, że najlepszym  rozwiązaniem będzie zjedzenie czegoś, co pobudzi żołądek do pracy. A jak to mówią: jaki pierwszy dzień nowego roku, taki cały przyszły rok, dlatego idealnym rozwiązaniem będzie zjedzenie burgera. Jako, że zimna w tym roku jest wyjątkowo mało biała postanowiłem wybrać się do lokalu o przyjemnie zimowo brzmiącej nazwie – White Burger. I był to naprawdę dobry wybór. Zdecydowałem się na Tabassssco Avocado (16 zł), czyli według menu wołowina, ser, cebula, guacamole, tabasco i czosnek.

Zacznijmy od początku, czyli od bułki. Jest to klasyczna burgerowa bułka z sezamem, sama w sobie naprawdę smaczna, aczkolwiek w moim przypadku zdecydowanie zbyt krótko leżała na grillu. W tym miejscu radziłbym Właścicielom na tym popracować, ponieważ nie smakuje ona jak pierwsza lepsza kupna bułka i po odpowiednim przygotowaniu wydaje mi się, że będzie świetnie trzymać całość, aż do ostatniego gryza.

Moja bułka miejscami była miękka, co w połączeniu z sosem, którym jest posmarowana przy paru gryzach stwarzała konsystencję papki. Jeżeli chodzi o dodatki, to w moim burgerze znalazłem papryczki jalapenos, które nadawały przyjemnie pikantnego smaku burgerowi oraz bardzo ciekawie podaną cebulę – nie była to surowa cebula, lecz czerwona marynowana cebula, o słodko – pikantnym smaku. Oprócz tego znalazłem tam również klasyczne pikle, pomidora i sałatę – chyba już burgerowy standard. Sałata i pomidor były naprawdę świeże, co napawa optymizmem, patrząc, że mamy pierwszego stycznia. Na plus zasługuje również ilość sera – jest go naprawdę sporo i bardzo dobrze ciągnie się przy każdym gryzie. Jeżeli chodzi o guacomole, to nie jestem nawet pewien czy w ogóle tam było, po otwarciu burgera nie widziałem go, jeżeli było, to musiało być pomiędzy mięsem, a serem, natomiast ja tego dodatku nie wyczułem.

Teraz o najważniejszej części burgera, czyli mięsie – nie znalazłem informacji o jego ilości, na moje oko jest to ok. 150 gramów wołowiny, zasługuje ona jednak na pełne uznanie. Mięso było idealnie wysmażone – delikatna róż spoglądała na nas przy każdym gryzie. Mięso było również świetnie przyprawione, także, aż chciało się brać kolejnego gryza, żeby poczuć w ustach jego smak. W burgerze dało się również wyczuć kwaśno – ostry smak sosu tabasco, co nadało burgerowi pożądanej przeze mnie tego dnia pikanterii.

Podsumowując –  jest to nowy lokal i myślę, że ma spory potencjał, jedyne czego mu brakuje, to tego, że nie do końca skład burgera jest zgodny z tym co można wyczytać w menu. Cieszy fakt, że jest to kolejny godny polecnia lokal na warszawskim Ursynowie.

White Burger – KEN Aleja Komisji Edukacji Narodowej 85, lokal U5, Metro Stokłosy. MAPA

Jadł i fotografował Marcin Malinowski.
 

Czytaj dalej