Przejdź do treści
Street Food Polska

O śniadaniach kieleckich słów kilka, czyli czy to ma sens?

Chciałem dziś kontynuować recenzje śniadań. Ruszyłem więc w tym celu do Centrum. Na pierwszy ogień poszedł Sphinx (śniadania od 9.00) –  niestety, kielecki otwiera się dopiero od 11.00. Nie chciało mi się godzinę stać i czekać.

Plejada – lokal w Rynku, również reklamujący się, iż ofertę śniadaniową posiada. Godzina 10.30, wchodzę tylko po to, żeby usłyszeć, że kuchnia zaczyna pracę o 11.00. Więc czemu na stronie informują, że śniadania wydają od 10.00 ?!

Bar Ludwik XXI na Staszica. Oferta śniadaniowa za 3,80 zł (!). Tanio jak barszcz. Jednak do wyboru są tylko dwa małe talerzyki – na jednym wędlina plus łyżka sałatki, na drugim ser biały, żółty i łyżka sałatki. Nie tego szukałem.

Blikle na Sienkiewicza. Śniadania są. Ale 16 zł za zestaw z „ekologicznym białym serem” lub 24 zł za zestaw z kiełbaską to raczej drogo, jak za śniadanie. W tej cenie można zjeść obiad.

Nie dziwię się, że McDonald’s na Sienkiewicza kosi kasę od rana. To właściwie jedyne miejsce w Centrum, gdzie przed 10.00 rano za nieduże pieniądze można zjeść coś sycącego. Naprawdę żałuję, że nie można w Kielcach znaleźć rano lokalu serwującego np. za 15 – 20 zł bufetu śniadaniowego w stylu „all you can eat”.

A co Wy myślicie? Czy taki bufet miałby w Kielcach rację bytu? Korzystalibyście? Jaką maksymalna kwotę gotowi jesteście wydać na śniadanie?

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Czytaj dalej