Nowość w KFC, czyli Twister Ser & Bekon
Naszło mnie na tortille. A jak mi się czegoś zachce, to nie ma zmiłuj – jak z kobietą w ciąży, muszę to dostać. A więc kierunek Galeria Korona i stoiska KFC i McDonald’s. W tym pierwszym postanowiłem zapoznać się z nowym w ofercie Twisterem Ser & Bekon. W tym drugim chciałem wreszcie doznać McWrapa miodowo – musztardowego. Obie zachcianki spełniłem, a jak mi smakowało? O tym przeczytacie w dwóch recenzjach. Dziś część pierwsza – KFC i Twister Ser & Bekon.
KFC wprowadziło dwa nowe twistery: ser & bekon oraz attikos. Mnie bardziej niż „po grecku” interesowało na ostro, więc wybrałem ser i bekon. W wersji hot & spicy i na dodatek poprosiłem o wersję tostowaną. Po kilku chwilach dostałem zawiniątko z moim zamówieniem i udałem się do stolika celem spożycia:

Hmmm… Zamawiając wersję tostowaną spodziewałem się otrzymać zapieczoną na chrupką tortillę. Tutaj był nieco przypieczony naleśnik:

Przypieczony, ale nie chrupki. Dalej był lekko gumowaty. Żeby była pełna jasność – tostowanego Twistera zamawiałem pierwszy raz, nie wiedziałem do końca czego się spodziewać. Taka gumowatość dobrze utrzymuje składniki, więc nie jest to duży zarzut, ale jednak byłem lekko zawiedziony. No nic, zaglądam do środka:

Druga rzecz, która mi się nie spodobała to sposób zwinięcia. Nie wiem, czy wynika to z tego, że w Twisterze znajdziemy panierowane polędwiczki, które mają kształt nieregularny, czy po prostu został zwinięty niedbale, ale cały czas miałem irytujące poczucie, że Twister nie został wypełniony tak, jak powinien. Wyczuwało się w nim puste miejsca: polędwiczka – przerwa – polędwiczka – przerwa – polędwiczka. Niby mięso jest od pierwszego do ostatniego kęsa, niby warzywa są, ale jednak tortilla chybotała się na boki.

A co ze smakiem? Najkrócej rzecz ujmując: głowy nie urywa, ale złe nie jest. Kurczak w wersji hot & spicy jest delikatnie pikantny, sos wyrazisty, ale jego ostrość również jest dyskusyjna. Warzyw nie ma dużo, więc nie przeszkadzają, nawilżają wnętrze, nie dominują. Ale ale… A co z głównymi obok kurczaka składnikami, czyli serem i bekonem? No… są. Ale w ilości nieprzyzwoicie małej. Sera był może jeden plasterek, który miał wystarczyć na całą długość Twistera. Nie wystarczył. Pojawił się dwukrotnie. Gdybym go nie widział, to nie powiedziałbym, że jest, bo w smaku praktycznie niewyczuwalny. Bekon – kawałki, a właściwie kawałeczki, chrupkiego bekonu występowały. Ale wielkością rywalizowały z karmelizowaną cebulka, jaką można dostać w niektórych fast foodach do hamburgerów czy hot dogów.
Podsumowując: Twister Ser&Bekon kosztuje 9,90 zł. Nie jest zły, smak w skali 1 – 10 oceniam na 5, nie wyróżnił się jednak niczym szczególnym, nie przekonał mnie na tyle, żebym chciał zamówić go ponownie. Osobiście wolę dołożyć 30 gr i wziąć swoją ulubioną kanapkę w KFC, czyli Brazera. Rzekłem.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



