Nie wszystko złoto, co się świeci, czyli Mateusz w Original Burger
Dzisiaj skoczymy do Gdańska. Nasz korespondent Mateusz Suchecki na jakiś czas tam się przeprowadza, a badania miejscowego rynku fast/street foodów rozpoczął od wizyty w Original Burger.
Gdańsk, centrum Starego Miasta. W pobliżu pomnik Neptuna i gwar wszędobylskich turystów, których nie brakuje o tej porze roku. Nieduży lokal z przyjemnym wnętrzem i kilkoma stolikami zaraz przy deptaku. Orginal Burger ! Trafiłem tutaj dzięki rekomendacji znajomych – znajomych. Zadziałała poczta pantoflowa.
[singlepic id=852 w=320 h=240 float=]
Nie będę przynudzał o samym wnętrzu, obsłudze i standardzie. Poranek w który ich odwiedziłem był wyjątkowo ciężki bo będąc w Trójmieście musiałem obskoczyć Sopot, percepcja czynników zewnętrznych była mało istotna. Chciałem zwyczajnie zjeść coś typu „Fast”, najlepiej z dużą ilością kapsaicyny aby rozruszać mój strawiony żołądek. Szybka decyzja i wybieram Cheese and Bacon, cena : 18 złotych. Próbowałem wynegocjować od kelnerki jakiś ostry dodatek, jednakże na nic mój wdzięk osobisty, musiałbym za niego zapłacić, a jak to student wiadomo – biedny. W burgerze znajdziemy : mięso wołowe, pomidor, ogórek, czerwona cebula, rukola, ser gouda, bekon, relish domowej roboty, sos chrzanowo – majonezowy. Pani zapewniła mnie, że relish robią sami, bułki są z zaprzyjaźnionej piekarni naprzeciwko. Już z niepokojem i zaciekawieniem czekam na końcowy efekt. Zapowiada się naprawdę dobrze ! Zamówienie zrealizowane jest szybko. Przyszło mi czekać około 12 minut. Przyniesiona kanapka wygląda nieźle.
[singlepic id=853 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=854 w=320 h=240 float=]
Obok kanapki postawiono przede mną butlę ketchupu ! Chwila konsternacji i zastanowienia. Czy może burger jest tak słaby, że każą mi go polewać ketchupem w celu zabicia smaku ? Odstawiłem ją na bok i zabrałem się za jedzenie.
Jeden gryz, drugi gryz, trzeci gryz. Odłożyłem go na talerz i zacząłem dumać „co to do cholery jest ?”. Ni to ciepłe, ni to smaczne, ni to warte swojej ceny. Zacznę od dodatków. Relish ? Nie odkryłem, nie poczułem, gdzieś się zgubił, nie skomentuję. Sos chrzanowo – majonezowy ? Gdzieś tam był, czułem nutkę chrzanu, jednakże żadne fitoncydy nie podrażniły mojego nosa. Warzywa były, chrupały, nawilżały, przełamywały smak, ujdzie . Przejdę do mięsa, które bardzo mnie rozczarowało. Totalnie bez wyrazu i smaku, to już drugie miejsce opisywane przeze mnie z Gdańska, gdzie serce burgera wypada tak słabo. Fakt, zapomniałem poprosić obsługę aby mięso było mniej wysmażone, mój błąd, byłem rozproszony. Możliwe, że zabicie (czyt. mocne wysmażenie) zniszczyło totalnie tą kanapkę. Oby kiedyś udało mi się spróbować ich średnio wysmażonego mięsa. Bułka trzymała całość, była smaczna, bez zarzutu.
[singlepic id=855 w=320 h=240 float=]
Chciałem zrobić jakieś ogólne podsumowanie. Jednakże nie chcę ich konkretnie przekreślać. Tak się składa, że będę mieszkał w Gdańsku przez najbliższy czas i odwiedzę ich dajmy na to za miesiąc. Może ustosunkują się jakoś do tej opinii i poprawią tych kilka aspektów.
Prośba do czytelników z Trójmiasta. Polecajcie lokale, które warto odwiedzić oraz takie, które mniej warto. Nadrobimy trochę zaległości Street Foodu w tej części Polski.
Orginal Burger, Ul. Długa 47-49, Gdańsk.
Autorem recenzji i zdjęć jest Mateusz Suchecki.



