Król jest tylko jeden – czyli długo odkładana wizyta w Burger Barze
Za każdym razem kiedy pada pytanie o najlepsze burgery w Warszawie odpowiadam, że jest takie niepozorne miejsce na Mokotowie – Burger Bar.
Lokal jest bardzo niewielki, łatwo go przeoczyć, a nie znam osoby, która nie była zachwycona tym miejscem – sam zabrałem tam naprawdę dużo osób. W środku nie uświadczymy żadnych luksusów, nie dostaniemy sztućców, bardzo możliwe, że będziemy jedli przy jednym stoliku z obcymi osobami. Ale jak kogoś to przeraża, to niedawno powstała pewna alternatywa. Mianowicie naprzeciwko otworzył się Music Bar, w którym jest spory wybór alkoholi – przeważnie z wyższej półki oraz możliwość zamówienia jedzenia właśnie z Burger Baru. Wybór burgerów nie jest duży – Classic, Cheese, Chili, BBQ oraz Special.
Tym razem na początek skusiłem się na krewetki (4zł/szt.). Krewetki, podobnie jak burgery podane są w koszyczku wraz z nachosami udekorowanymi pomidorową salsą.
Dwie sztuki świeżych, lekko pikantnych, o dobrze wyczuwalnym smaku kolendry krewetek znakomicie zaostrzyły apetyt przed gwiazdą wieczoru czy Cheeseburgerem (21 zł).
Tutaj nikt nie pyta o stopień wysmażenia mięsa w myśl idei – jedz dobrze, albo wcale. Mięso za każdym razem, kiedy tam jadłem było fantastycznej jakości oraz było idealnie wysmażone w środku – na sam kolor tego mięsa człowiek robi się jeszcze bardziej głodny.
Ten burger nie jest demonem wielkości – w środku znajdziemy coś pomiędzy 150 – 200 g mięsa, ale jadam go głównie dla jego fantastycznego smaku. Chociaż… z delikatną przystawką w postaci wyżej wspomnianych krewetek oraz nachosami, które podają wraz z kanapką można się nim najeść. Jeżeli chodzi o dodatki to znajdziemy tam: posiekaną sałatę, spory plasterek doskonale roztopionego sera, pokrojone pikle, posiekaną czerwoną cebulę oraz autorski sos – coś na bazie sos majonezowego.
Wszystko to tworzy doskonałą, dla mnie wręcz perfekcyjną kompozycję, chociaż nie ukrywam, że jest to coś troszkę innego niż w każdej innej burgerowni. Wydaję mi się, że jest tam jeszcze jakiś tajemniczy składnik, który sprawia, że jest to jedna z lepszych rzeczy jakie jadłem w życiu.
Podsumowując jest to miejsce, które z całego serca polecam każdemu, serio każdemu. Myślę, że tak samo osoba, dla której będzie to pierwsza styczność z burgerem, jak i doświadczeni koneserzy znajdą tam coś dla siebie. Na koniec dodam jeszcze, że jest to miejsce, w którym udało mi się przekonać kilka osób do jedzenia lekko krwistej wołowiny, nawet jeżeli wcześniej uważały to za jakiś rodzaj barbarzyństwa.
Burger Bar, Puławska 74/80, Warszawa. MAPA.
Poleca Marcin Malinowski.



