Przejdź do treści
Street Food Polska

Kebab niejedno ma imię, czyli Wielki Test Wegetariańskich Fast Foodów, część 1

Okazało się, że wśród osób czytających bloga jest sporo osób nie jedzących mięsa. Z myślą o nich podjąłem się bardzo karkołomnego dla mnie zadania – testowania wegetariańskich fast foodów. Karkołomnego, bo o ile często w domu gotuję bez mięsa, o tyle jeśli chodzi o fast foody do tej pory jedynie rejestrowałem kątem oka, że coś takiego istnieje.  Na blogu również nie pisaliśmy o daniach stricte wegetariańskich – czas więc tę lukę zapełnić. Miałem co prawda wiele wątpliwości co do tego testu – nie byłem pewny, czy moje recenzje będą miarodajne – wszak podchodzę do tego, jako zdeklarowany mięsożerca. Postaram się jednak zachować pełna obiektywność.
Zaczynamy więc Wielki Test Fast Foodów Wegetariańskich. Nie odważę się (przynajmniej na razie) codziennie tak jeść, ale do końca wakacji na pewno opiszę  kilka miejsc. Ponieważ lubię dania przygotowywane w lokalach oferujących kebab, od tychże lokali nasz test zaczniemy. Na dobry początek Kanapka Falafel z Troy Kebap.


Falafel to smażone małe kuleczki lub kotleciki z przyprawionej ciecierzycy (najczęściej). Danie to bardzo popularne jest w krajach arabskich, a w Polsce cieszy się wielką popularnością wśród wegetarian. Jeść można w postaci kanapki lub na talerzu. Ja wybrałem wersję fast foodową. W Troyu kanapka falafel kosztuje 8 zł. Powiem szczerze – łamałem się chwilę, bo jak to: zapłacić 8 zyla za coś, w czym nie ma mięsa?! Ale słowo się rzekło, falafel u płota. Wszedłem i zamówiłem. Kiedy spojrzałem na falafele leżące w szklanej gablocie, ścisnęło mnie w dołku – kotlecik średnicy może 4 -5 cm. 8 zł ZA TO? Po chwili moje obawy jednak nieco się rozwiały – do kanapki wchodzą 3 sztuki. Gwoli ścisłości – kanapka falafel robiona jest nie w chlebie, lecz cienkim cieście, czyli można rzec – taka wege tortilla. Reszta dodatków taka sama, jak w przypadku kebabów mięsnych – surówki i sosy. Ja poprosiłem o mieszany. Po zawinięciu składników całość trafiła jeszcze na elektryczny grill do zapieczenia. Odebrałem więc swoje zamówienie i wyszedłem. Wielkość kanapki taka, jak standardowego lavasza:

Ciasto było gorące i chrupiące. Trzeba przyznać, że w Troyu robią je bardzo dobrze. A potem nadszedł moment, kiedy musiałem w końcu ugryźć. No to ugryzłem. Pierwsze wrażenie – nie czuję mięsa. Drugie – wyczuwam coś … innego. Otworzyłem oczy i przyjrzałem się wsadowi:

To co zobaczyłem nie wzbudziło we mnie niepokoju, więc już zupełnie spokojnie zająłem się konsumpcją. Z każdym kęsem coraz bardziej przekonywałem się do tego dania. Falafel okazał się dobrze przyprawiony i bardzo smaczny. W połączeniu z surówkami nasyca tak samo, jak kebab mięsny. Sosy doskonale podkreślały smak całego dania – pod koniec dominował ostry i powiem szczerze, że następnego falafela będę zamawiał na ostro. Ponieważ kotleciki były trzy, ich smak towarzyszy nam od początku do końca. Po zjedzeniu połowy nie myślałem już o tym, że nie ma tu mięsa, a jedynie skupiałem się by wyciągnąć jak najwięcej smaku z tej kanapki. O ile pierwsze kęsy sprawiały wrażenie, że danie jest nieco suche, o tyle następne przekazywały sygnał – jest dobrze! Zarówno sosy, jak i warzywa odpowiednio nawilżyły kotleciki, a chrupiące ciasto świetnie się z tym komponowało. Zjadłem z apetytem, dziwiąc się sobie, że wcześniej nie odważyłem się na taki eksperyment.
Reasumując: za 8 zł najadłem się tym, jak kebabem mięsnym. Po kilku godzinach od zjedzenia stwierdzam jednak, że czas nasycenia w stosunku do dania mięsnego jest krótszy, mięso jednak dłużej zalega w żołądku.
W przyszłym tygodniu następna część naszego testu, a Was namawiam, by od czasu do czasu spróbować takiego wegetariańskiego street fooda, dla mnie okazało się to bardzo ciekawym doświadczeniem. A może wege foody już za Wami i możecie mi polecić miejsce następnego testu?

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Czytaj dalej

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Pizzeria Gdynianka.

„Gastrohistoria Trójmiasta”, „kultowa”, „smak mojego dzieciństwa”, „trójmiejski deep dish” – przeróżne słyszałem określenia na otwartą w 1986 roku Gdyniankę, a jakoś nie mogłem się tam wybrać. Nawet recenzję na bloga nadesłał w 2014 roku czytelnik (dzięki raz jeszcze Adam). W końcu będąc w Ustce stwierdziłem, że do Gdyni mamy tylko dwie godzinki drogi, więc można …

bary

W POSZUKIWANIU SMAKÓW MŁODOŚCI. ŚLADEM „POLSKIEJ PIZZY”. Bar Familijny i Pizzeria Przy Ratuszu w Koszalinie

Jak możemy przeczytać na stronie Pizzerii Przy Ratuszu „Uroczyste otwarcie Pizzerii odbyło się w sierpniu 1975 r. i zbiegło się z obchodami centralnych dożynek w Koszalinie. Jest to jedna z pierwszych pizzerii w Polsce. W pierwszych latach funkcjonowała jako jeden z lokali Koszalińskich Zakładów Gastronomicznych, a później Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem. W 1990r. przeszła w …

fast food

Jedzenie w Bułgarii. Część 2 – dużo ulicznych różności.

Jeśli ktoś lubi szybkie przekąski z ciasta, to w Bułgarii będzie miał raj. Na słono czy słodko, bez problemu znajdzie coś dla siebie. Ja zakochałem się w banicy. To bułgarski odpowiednik znanego na całych Bałkanach burka. Ciasto filo nadziewa się najczęściej słonym serem sirene, ale można spotkać również wersje ze szpinakiem i serem. W kształcie …