Przejdź do treści
Street Food Polska

Kazek ocenia kebaby w Jaśle

Do napisania mojej pierwszej recenzji na SFP skłoniły mnie dwie rzeczy – komunikat „brak strony”, gdy kliknąłem moje województwo na mapce ze strony SFP, licząc na jakąś recenzję, a także – gorzkie słowa pewnej znanej restauratorki, że Podkarpacie jest „czarną dziurą na kulinarnej mapie Polski”.

Zdemotywowany, czy też zmotywowany – do napisania czegoś w tym temacie – częściowo muszę pogodzić się z tym punktem widzenia i zapraszam do przeczytania tekstu dotyczącego dwóch najbardziej znanych punktów serwujących (jak to Żorż łaskaw jest określać – nasze danie narodowe) kebab/kebap, w Jaśle.

W zasadzie, zawsze byłem zwolennikiem pożerania kebabu w bułce, jednak ostatnimi czasy, o wiele częściej wybieram tzw. „talerz”, „zestaw obiadowy”, „kebab na frytkach” – jak zwał, tak zwał – wolę sam „dawkować” sobie proporcje, niż do 2/3 bułki męczyć się z suchymi warzywami, by na końcu dostać samo mięso upaćkane sosem który spłynął z góry, lub na odwrót. W „kebabiarniach” mało kto dba o proporcje, poza tym Żorż ostatnio rozpoczął serię artykułów o tych właśnie kebabowych zestawach – więc myślę, że będzie ok, jeżeli się dołączę i rzucimy światło na to, czy mieszkając w powiecie jasielskim warto iść na kebab, czy może lepiej w domowym zaciszu przygotować staropolskiego kotlecika z ziemniakami?

Jako, że nawet byle pizzeria na Podkarpaciu serwuje w swojej ofercie „kebab” (wszędzie taki sam, zupełnie niczym hamburgery odgrzewane w mikrofali – tzw. „gotowce”), przyjrzyjmy się dwóm lokalom, które zajmują się przede wszystkim właśnie kebabem – Doner King oraz Pasa Kebap. Oba lokale powstały stosunkowo niedawno, można więc rzec, że są konkurencją, gdyż do tej pory typowego „kebab shopu” w Jaśle nie było. Wyglądem lokali zajmować się nie będziemy, bo to nie restauracje – zajmijmy się za to serwowanym jedzeniem.

Doner King

To moje drugie zamówienie w tym lokalu. Po pierwszym miało już więcej ich nie być, ale chciałem sprawdzić, jak smakuje ten ich kebab gdy zostaje podany w prawidłowy sposób… Właśnie, prawidłowy. Nie wiem, czy to stała praktyka w tym lokalu, czy tylko ktoś nierozgarnięty za pierwszym razem polał mi sosem frytki, a na mięsie nie było go ani kropelki? (sic!) Z frytek zrobiła się „paciara”, a mięso było okrutnie suche. Dlatego tym razem delikatnie zasugerowałem, że „sos daje się na mięso – bo frytki mają być suche”. Pani popatrzyła na mnie z zaskoczeniem niczym byłbym odkrywcą Ameryki… Albo Magdą Gessler, przynajmniej. Ok, jak chciałem, tak dostałem – 14 złotych i kebab-zestaw wołowy mój. Odbieram pudełeczko i zmierzam do domu celem konsumpcji.

Porcja jest naprawdę spora. Co rzuca się w oczy to duża ilość mięsa. Frytki – nareszcie mogłem spróbować ich smaku i odczuć ich „konsystencję” – poprawne, chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku. Nie są co prawda posolone, ale jestem w stanie to zrozumieć bo nie każdy tak lubi, więc zapewne z ostrożności po prostu ich nie solą. Surówka to sama biała kapucha, więc w sumie nie ma się nad czym zbytnio rozwodzić. Ludzie! Dlaczego by nie trochę pomidorka, ogóreczka, czegoś chrupiącego, nadającego świeżości? Kebab to nie schabowy, damn it! ;) Przejdźmy do mięsa… Jest to wołowina. Dzięki temu, że sos znalazł się na niej, jest całkiem ok, chociaż kawałki na których sosu nie było, są nadal cholernie suche. No i sosy – wybrałem mieszany – „czosnkowy” i ostry. Czosnkowy napisałem w cudzysłowie, bo tak powiedziała mi sprzedająca Pani – podejrzewam, że sosu czosnkowego w życiu nie próbowała. Na moje „oko” to kiepskiej jakości majonez zmieszany z kwaśnym jogurtem. I nic więcej. W dodatku jest gęsty, a w smaku… Mdły i „zamulający”, że zastanawiałem się, czy nie byłoby lepiej, gdyby nie było go wcale. Ostry w smaku ok, chociaż wcale taki ostry nie jest, ale to już zależy od tego, co dla kogo jest „ostre”

Pasa Kebap

Na wstępie napisać muszę, że nie jest to pierwszy raz, gdy byłem złożyć zamówienie w tym oto lokalu, prowadzonym przez panów Turków. Każdy powie – „no tak, narodowość to dobry marketing” – z czym ja oczywiście się zgadzam, w końcu to, że ktoś jest Polakiem/Polką nie znaczy, że ugotowanie dobrego rosołku z makaronem czy schabowego z ziemniakami ma we krwi i w wielu przypadkach egzotyka decyduje o tym, że mamy przeczucie, iż jemy „prawdziwy turecki kebab”, bo przecież Turek go przygotowywał. Do rzeczy: zamawiam oczywiście „kebap – talerz z baraniny”, uprzedzając, że nie chcę w surówce czerwonej kapuchy (cóż poradzę, nie lubię…), sos – mieszany. Płacę 12 złotych i na moich oczach przygotowywany jest mój kebap. Z pudełeczkiem w ręku wracam do domu.

Otwieram pudełeczko i… No, sporo tego jest. Trochę wkurza mnie, że wszystko nie jest podane osobno i żeby dobrać się do frytek, muszę przedzierać się przez mięcho. Ale jak „kebab na frytkach”, to kebab NA frytkach. Zacznijmy więc od frytek – są bardzo dobre. Na miejscu ich raczej nie robią, ale są perfekcyjnie wysmażone i słonawe, chociaż napewno nie są solone po ich usmażeniu – jakaś specjalna marynata? Nie mam pojęcia. W surówce mamy pokrojoną w paski białą kapustę (i czerwoną, ale nie chciałem), kawałeczki pomidora oraz śladowe ilości bardzo cienko startej marchewki i czerwonej cebuli. Do tego jakieś ziółka, przez co surówka ma naprawdę oryginalny smak. Kiedyś był w niej jeszcze ogórek i wielka szkoda, że już go nie ma, bo stanowił doskonałe złagodzenie dla ostrego sosu. Sosy – „łagodny” – tak naprawdę jest czosnkowy. Bardzo dobry, nienachalny, czuć w nim czosnek, lecz bardzo delikatnie. Ostry – świetny. Doskonały w smaku i piecze w język, nie za słabo, nie za bardzo – po prostu w sam raz. No i zostaje nam jeszcze to, co najważniejsze – paski cienko skrojonej „baraniny”. Piszę w cudzysłowie, ale mięso jest bardzo, bardzo smaczne. Dobrze doprawione, a co najważniejsze – naprawdę soczyste.

Podsumowując: w obu najbardziej znanych jasielskich kebabowniach spokojnie w cenach 12 i 14 złotych można zaspokoić duży głód – porcje w obu przypadkach są duże i jest to bezsporne. Gdzie smaczniej? Bez reklamy, czy też antyreklamy dla żadnego z lokali – dziękuję za przeczytanie recenzji. :)

PS. pozdrawiam czytelników SFP, następnym razem wybierzemy się w okolice Rzeszowa, w poszukiwaniu… czegoś innego niż kebab.

Doner King – Jasło, Ul. Staszica 5 (obok klubu Sepia). MAPA

Pasa Kebap – Jasło, ul. Kazimierza Wielkiego 28 (naprzeciw sklepu Biedronka przy Rondzie Solidarności). MAPA

Jadł i fotografował Kazek, nasz człowiek na Podkarpaciu.

Czytaj dalej