Przejdź do treści
Street Food Polska

Gorzej niż źle, czyli Bar Saigon

Dzięki restauracji XEN wróciła moja miłość do kuchni azjatyckiej. Dlatego kiedy podczas wizyty w Galerii Echo I. zapałała żądzą zjedzenia sajgonek, decyzja o zamówienia jedzenia w Barze Saigon wydawała się oczywista. Pełen optymizmu zamówiłem sobie wołowinę na ostro z trawą cytrynową (13 zł w zestawie z ryżem), a dla I. sajgonki (7,5 zł za 3 sztuki + surówka). Po kilku chwilach odebrałem zamówienie i zasiedliśmy do jedzenia.

Najpierw sajgonki. Trzy sztuki, sos sojowy i surówka. Sajgonki okazały się koszmarne. Suche, mimo namaczania w sosie sojowym smakowały, jak … kotlet mielony w PRL-owskim barze z okresu, kiedy mięso było na kartki. Dla mnie kompletnie niezjadliwe. I. powalczyła chwilę i dała sobie spokój. Surówki nie próbowałem.

Moja wołowina okazała się nie lepsza. Ryż suchy, bez smaku, nawet polanie go sosem (te pomarańczowe ślady) niewiele pomogło. Pomieszany z wołowiną smakował nieco lepiej. Sama wołowina na ostro z trawą cytrynową okazała się paskami niedoprawionego mięsa, na pewno nie była ostra, a większość warzyw stanowiła kapusta. Twarda trawa cytrynowa bardziej przeszkadzała niż podnosiła jakość dania. Całość mdła, bez smaku i niejadalna. Mniej więcej w połowie poddałem się i wyrzuciłem. Jeśli miałbym znaleźć jakieś plusy to tylko jeden – można się tym najeść (o ile nie zależy Wam na smaku).

Reasumując: było to moje pierwsze spotkanie z Barem Saigon i póki co ostatnie. Na azjatyckie jedzenie chodzić będę raczej do XENa lub przeniesionego na osiedle Sandomierskie baru Hanoi.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Czytaj dalej