Frutti di Mare i Vergine, czyli pyszna pizza z La Stelli.
Tytułem wprowadzenia: My też czasami bierzemy udział w konkursach (nie jako SFP oczywiście, ale jako Żorż Ponimirski – to tak gwoli wyjaśnienia). No bo co kurcze blade, jak mawiał Mikołajek. Wzięliśmy udział w konkursie organizowanym na fan page La Stelli i… wygraliśmy pizzę. A dokładnie dowolną 41 cm pizzę. Czyli średnią. Bo La Stella oferuje swoją pizzę 3 rozmiarach: mała (31 cm), średnia (41 cm) i duża (61 cm). W La Stelli zamawiamy pizzę od kilku lat. Zawsze wybieraliśmy dużą, bo na 4 osoby 61 cm było jak znalazł. Pizze tanie nie są – największe kosztują od 43 zł do 62 zł. Ale powiem Wam, że płaciliśmy bez mrugnięcia okiem, bo La Stella zawsze jakość miała pierwszorzędną. Jak zamawialiśmy Salmone, to cały placek pokryty był płatami łososia, kaparami i czarnymi oliwkami. Jak zamawialiśmy Frutti Di Mare to na każdym kawałku owoce morza były w ilościach takich, jakie występują gdzie indziej na połowie pizzy. Jednym słowem La Stella składników nigdy nie żałowała i były one najwyższej jakości. Człowiek zawsze wiedział za co płaci. Tym razem płacić nie musieliśmy, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na naszą recenzję i ocenę pizzy.
A więc wygraliśmy pizzę i udaliśmy się do lokalu celem konsumpcji. W Kielcach (bo mają jeszcze lokale w Warszawie i Iławie) La Stella mieści się na ulicy Słowackiego 4. Lokal jest urządzony ze smakiem – w środku jest przytulnie, dwie małe salki zachęcają do posiedzenia i zamówienia czegoś z kuchni włoskiej. Drewniane stoliki i krzesła, stonowane kolory, stojak z winami – wszystko to składa się na bardzo przyjemne wnętrze.


Złożyliśmy zamówienie, domówiliśmy dwie małe cole (4 zł/but.) i zasiedliśmy do stolika. Równocześnie z napojami podano nam sztućce, podkładki i talerze oraz sosy: pomidorowy i czosnkowy.

Jak wiecie, ja sosów do pizzy zasadniczo unikam. Spróbowałem jednak. Pomidorowy (czyli NIGDY przeze mnie nie używany) – pomidory czuć wyraźnie, nie był kwaśny, choć dla mnie za łagodny – myślę, że np. odrobina ostrej papryki dobrze by mu zrobiła. Czosnkowy – wow! To było to. Gęsty, jak majonez lub wiejska śmietana, kremowy i z wyraźnie czosnkowym posmakiem. Tak, ten sos był dobry i taki jak lubię. Duży plus. A potem na stolik wjechała ONA:

Jak zwykle wzięliśmy dwie różne połówki. Pierwsza to


Pełne menu dla lokalu w Kielcach znajdziecie TUTAJ
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



